Od wielu lat Polską sceną polityczną rządzą niezmiennie, lecz w różnych konfiguracjach te same osoby. Zdarzają się nowości, jednakże są one jedynie pochodną starszego pokolenia, które pokolenie młodsze przygotowało na swój stary wypróbowany sposób. Pomysłów, jak zbudować gospodarkę, demokratyczne społeczeństwo i jak tym społeczeństwem rządzić jest całe mnóstwo. Niestety problem polega na tym, że w polityce za dużo jest egocentryzmu, narcyzmu i makiawelizmu. Tak przynajmniej wynika z badań naukowych.
Osoby narcystyczne w rzeczywistości koncentrują się głównie na sobie, swoich celach, swojej wrażliwości oraz na tym, jak zostać lepszym od egocentryka, albo makiawelisty. Zresztą makiawelista nie pozostaje dłużny egocentrykowi, ten z kolei walczy z narcyzem i tak w kółko. Z ich natury genetycznej wynika, iż społeczeństwo, jak również każdy pojedynczy obywatel siłą rzeczy schodzi na dalszy, bliżej nieokreślony plan. O różnych politycznych typach oraz o tym, jak groźne dla społeczeństwa bywa zbyt częste spoglądanie w lustro, rozmawia w „Polityce” Jacek Żakowski, z prof. Krystyną Skarżyńską. Poniżej fragmenty rozmowy:
Kto nami rządzi?
(…) W egocentrycznych politykach – zwłaszcza gdy sprawują bardzo wysokie funkcje, gdy mają władzę i sławę, pojawia się przeświadczenie, że są tak wspaniali, iż należy im się więcej niż innym. Szybko dochodzą do wniosku, że nie obowiązują ich ogólne społeczne normy. Uważają, że mogą jeździć z niedozwoloną prędkością i po alkoholu, że nie muszą płacić alimentów ani składać w terminie oświadczeń podatkowych. W psychologii nazywamy to efektem metamorfozy. Pod wpływem władzy nawet inteligentni i krytyczni ludzie często tracą poczucie rzeczywistości (…).
(…) Czujemy, że egocentryczny polityk samorealizuje się naszym kosztem, więc jest niebezpieczny. W polskiej mentalności trwa ideał polityka, który jest społecznikiem. Chyba ciągle myślimy, że dobry polityk jest altruistą. Ma służyć innym, a nie czerpać z tego osobistych korzyści. Takie oczekiwanie jest psychologicznie nierealistyczne. Ludzie zwykle działają tak, by maksymalizować własne satysfakcje (…).
(…) Polityka jest szczególnie atrakcyjna dla osób, które chcą sławy, uznania ich nadzwyczajności, wykazania swojej przewagi. Pozwala być w centrum uwagi, pokazywać siłę, władzę, mądrość, więc szczególnie przyciąga osobowości narcystyczne. Badania prowadzone w kilku europejskich demokracjach wykryły wśród polityków (zwłaszcza starszego i średniego pokolenia) nadreprezentację jedynaków i osób pierworodnych. A wiadomo, że są to osoby o silnie rozwiniętej potrzebie ekspresji własnego ja, wyróżniania się i osiągnięć. Jako dzieci są oczkiem w głowie rodziców, którzy pokładają w nich wielkie nadzieje i inwestują więcej niż w inne dzieci. To sprzyja powstawaniu osobowości narcystycznej. Ale narcyzm może też być skutkiem wychowania nazbyt surowego, niedostatecznego okazywania uczuć, niedoceniania czy odrzucenia emocjonalnego dziecka przez rodziców. „Skoro nikt mnie nie kocha – muszę sam siebie docenić i pokazać światu, ile naprawdę jestem wart”. Tak czy inaczej osoby narcystyczne są w polityce nadreprezentowane (…).
(…) Narcyz z natury przecenia swoje możliwości, ma skłonność do fantazjowania o własnych sukcesach, podejmuje się rzeczy, które go przerastają, robi nierealistyczne założenia. Planując różne przedsięwzięcia, z reguły nie docenia swoich przeciwników i nie doszacowuje oporu materii (…).
(…) Makiaweliści są ludźmi niewrażliwymi ani na normy społeczne, ani na emocje i potrzeby innych. Natomiast wciąż eksponują własne krzywdy. Kwestionują lub bagatelizują krzywdy doświadczane przez innych. Na niesprawiedliwość zwracają uwagę tylko, gdy czują się ofiarami, gdy uważają, że są niedocenieni albo gorzej traktowani. Wtedy oczekują współczucia. Domagają się solidarności, gdy dzieje im się, choć najmniejsze zło, ale uważają, że wszystko jest w porządku, gdy sami krzywdzą innych (…).
(…) Korzenie są dość podobne jak w przypadku osobowości autorytarnej, czyli twarde wychowanie, oznaczające duże wymagania i mało miłości. Efektem jest negatywna wizja natury ludzkiej, nieufność, nadmierne przywiązanie do siły i twardości w życiu, niechęć do wszelkich oznak słabości (za jakie makiawelista uznaje współczucie czy empatię wobec innych ludzi), wrogość wobec świata zewnętrznego, dążenie do dominacji, przewagi, ale także niechęć do wgłębiania się i prób rozumienia własnych stanów psychicznych (…).
(…) W czasie gwałtownych zmian dominuje logika walki. Wtedy narcystyczne i makiawelistyczne osoby czują się najlepiej. W ustabilizowanych demokracjach rozgrywki na śmierć i życie są raczej incydentalne, więc szanse narcyzów i makiawelistów maleją, a rośnie rola polityków oferujących przywództwo transformacyjne (…).
(…) Politycy nie są ani aniołami, ani wcielonymi diabłami. Im dłużej całą klasę polityczną będziemy traktować wyłącznie jak kiepskich aktorów grających w złej sztuce, oszustów i cwaniaków, tym bardziej będą się od nas oddalali, zamiast z nami kooperować i spełniać nasze oczekiwania. Dlatego warto czasem pomyśleć o politykach nieco cieplej. Tym, którzy zrobili coś dobrego, warto czasem okazać naszą wdzięczność. Społeczna akceptacja lepiej mobilizuje do pracy niż ciągła krytyka (…).
Źródło: Polityka
















14/09/2011
Psychologia