Alf i Omega

02/02/2012

Dziennik

Tadeusz Rydzyk

Kościół scjentologiczny został założony w 1954 r. w USA przez pisarza science fiction Rona Hubbarda. Do kościoła należy dziś, według danych samej organizacji, 12 mln ludzi w 150 krajach świata. W samej Francji liczbę jej członków szacuje się na 45 tys. Kościół scjentologiczny przyciąga wiele sławnych i bogatych osób – jego członkami są m.in. Tom Cruise, John Travolta czy Demi Moore. Czy sławni i bogaci mogą poczuć się oszukani?

W czwartek sąd w Paryżu skazał przywódców francuskiego odłamu Kościoła scjentologicznego na kary więzienia w zawieszeniu i grzywnę dochodzącą do 600 tys. euro za oszustwa finansowe. Według ekspertów może to prowadzić do delegalizacji słynnej sekty. Paryski sąd orzekł, że główne instytucje Kościoła scjentologicznego w stolicy Francji – Celebrity Centre i biblioteka scjentologiczna – muszą zapłacić grzywny wynoszące 400 tys. i 200 tys. euro. Sąd uznał również, że kościół jest winny zorganizowania oszustw, które polegały na wyłudzaniu od swoich wyznawców pieniędzy przez używanie pseudonaukowych praktyk leczniczych takich jak: książki, serie oczyszczających witamin, sesje w saunach, a także zakup, E-metra, czyli specjalnego urządzenia do mierzenia „postępu duchowego” – pisze na swoich stronach Gazeta Wyborcza.

Tymczasem w Polsce w poniedziałek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa na wniosek prokuratury uznał, że 27-letnia Doda jest winna przestępstwa obrazy uczuć religijnych dwóch osób, ponieważ jej słowa były „obiektywnie obraźliwe” oraz, że działała z zamiarem „wyśmiania i obrażenia”. Jakie to były słowa? Ano takie, że piosenkarka Dorota Robaczewska określiła autorów Biblii jako „naprutych winem i palących jakieś zioła”.

Gdyby teza piosenkarki została potwierdzona moglibyśmy mieć do czynienia z największym oszustwem w dziejach ludzkości, bowiem okazałoby się, że jedno z najbardziej wpływowych dzieł na świecie ani nie jest natchnione (?) ani tym bardziej nie wpływa na rozwój duchowy. Niestety, teza piosenkarki nie może zostać uznana za twierdzenie prawdziwe ani za fałszywe, a tylko obraźliwe. W związku z powyższym rozumiem, że praktyki kościoła katolickiego jak sprzedaż książek (np.: Biblii), świec, krzyżyków, łańcuszków etc., a także chrzty, komunie święte, bierzmowania, zbieranie pieniędzy na przysłowiową tacę, chodzenie po domach i odpędzanie złych mocy kropidełkiem, wycinka brzóz i choinek, służą postępowi duchowemu i nie podlegają żadnej karze pozbawienia wolności ani grzywny.

W kontekście nagromadzonych dowodów tym bardziej rozumiem rozczarowanie pana Tadeusza z Torunia, który nie otrzymał niezbędnych licencji służących różnym praktykom w tym jedynie słusznej praktyce, a mianowicie emisji obrazu. Pan Tadeusz z Torunia został w niespodziewany i niezrozumiały sposób odcięty od wielomilionowej rzeszy, która każdego dnia nasłuchiwała i śledziła – na kolorowym nośniku – prawd głoszonych przez wyżej wymienionego obywatela.

Okazuje się, że najwyraźniej nośnikiem „postępu duchowego” i wyznacznikiem prawd obiektywnych jest – i to chyba oczywiste – prawo. Strach pomyśleć, gdyby zasiadający w sądach Europy sędziowie lub prawnicy byli wyznawcami jakieś odmiany Szamanizmu, Satanizmu lub członkami innej niż katolicka „sekty”, np.: Niebo, Moona, E.T., albo Alf. Chociaż w tym ostatnim przypadku, my ludzie, zamiast naiwnie liczyć na niebo moglibyśmy z przyszłością patrzeć w stronę planet.

Na zdjęciu Tadeusz Rydzyk. Źródło: Wikipedia

Felieton opublikowany na stronie: Gazeta Elektroniczna w dniu 03/02/12

Zapisy

Tu i Tam Jestem i mnie nie ma...

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s