Prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad ostrzegł, iż „irańskie siły zbrojne obetną rękę każdemu agresorowi, zanim zdąży nacisnąć na spust karabinu”. Podkreślił również, iż „żadne mocarstwo świata nie odważy się zaatakować Iranu, będącego dziś bardziej doświadczonym i silniejszym niż kiedykolwiek”. Niedawno dowódca sił zbrojnych Iranu Ataollah Salehi ostrzegał amerykanów przed powrotem do Zatoki Omańskiej, i jak dodał „Iran nie ma zwyczaju ostrzegać dwa razy”.
Sytuacja w sprawie Iranu staje się coraz bardziej napięta, a sankcje nakładane przez Stany Zjednoczone oraz ich sojuszników zdają się nie interesować prezydenta Iranu. Sankcje mogą dotyczyć zakazu importu ropy naftowej oraz produktów ropopochodnych. Z kolei firmy europejskie nie będą mogą eksportować kluczowych technologii ani dokonywać inwestycji. Na sankcjach mogą strać kraje EU, takie jak Włochy, oraz pogrążona w kryzysie Hiszpania i Gracja. Ponadto zostaną zamrożone aktywa irańskiego banku centralnego ulokowane w Unii Europejskiej. Jakie aktywa? Złoto, diamenty oraz inne szlachetne metale.
Dzisiejsze media poinformowały, że szef Pentagonu Leon Panetta nie zdementował informacji z czwartkowego „Washington Post” na temat ewentualnego i dość prawdopodobnego ataku sił Izraelskich na Iran. Atak miałby się odbyć w kwietniu lub w maju, albo w czerwcu, czyli zanim Iran będzie mógł bezkarnie zbudować bombę atomową ze wzbogaconego uranu zmagazynowanego w podziemnych bunkrach. Rząd USA nie wyklucza użycia siły przeciw Teheranowi. Fakty te, zdają się potwierdzać rosyjskie media, które donoszą, że spotkanie prezydenta Micheila Saakaszwilego z Barackiem Obamą i szefową dyplomacji Hillary Clinton w Białym Domu dotyczyły między innymi wykorzystania terytorium Gruzji do ataku na irańskie instalacje atomowe. Czy zatem mamy do czynienia z dopieszczaniem planu ataku? Niewykluczone.
Tymczasem, podczas gdy zachód planuje operację wojskową na Iran w syryjskich więzieniach dzieci są torturowane, gwałcone i głodzone. Bywają traktowane dużo gorzej niż dorośli – wynika z opublikowanego w piątek szokującego raportu Human Rights Watch – informuje Gazeta Wyborcza: „13-letni Hossam opowiada o wyjątkowo okrutnych torturach: - Raz po raz razili mnie prądem w brzuch, aż traciłem przytomność. Gdy się ocknąłem, znowu mnie bili, wyrywali paznokcie. Kiedy płakałem i prosiłem o litość, krzyczeli: „Myślisz, że obchodzi nas, że jesteś dzieckiem? Zabijamy dorosłych i dzieci, bez różnicy!”. Chłopiec był przez trzy dni torturowany w wojskowym więzieniu niedaleko Tal Kalach. Inni mali więźniowie opowiadają, że byli trzymani w izolatkach, bici i przypalani papierosami. Wszystkich głodzono, nikt nie opatrywał im ran po torturach. Ich wersję potwierdzają rodzice i byli więźniowie”.
Gdy doszło do rewolucji w Libii, Francja zareagowała najszybciej. Potem były naloty NATO i śmierć barbarzyńcy Muammara Kadafiego, która obiegła cały świat. Czy chodziło o ludność cywilną czy o złoto i złoża ropy? W grudniu ONZ poinformowała, że od marca 2011 r. w Syrii zginęło 5,4 tys. osób, w tym kilkaset dzieci. ONZ przyznała również, że od momentu opublikowania raportu nie jest w stanie aktualizować tej liczby, która rośnie bardzo szybko. I choć wydawać by się mogło, że wina leży po stronie niereagującego cywilizowanego zachodu, to przyczyny mogą leżeć zupełnie gdzie indziej. Bowiem okazuje się, że gdy Rada Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Syrii wzywa do ustąpienia autorytarnego prezydenta Baszara el-Asada i dopuszcza możliwość użycia siły w celu zaprowadzenia pokoju, to Moskwa i Pekin jednym głosem mówią NIE. Komu i dlaczego zależy na dobrych i przyjacielskich kontaktach z Syrią? Rosji i Chinom. Ale to akurat nie dziwi już nikogo, a nawet gdyby, to zdziwienie i przypatrywanie się życia cywilom i dzieciom nie przywróci.
Na zdjęciu Mahmud Ahmadineżad. Źródło Wikipedia.
















04/02/2012 @ 20:49
totalna bzdura
05/02/2012 @ 01:01
Ciekaw jestem, w którym miejscu. Czy możesz czytelniku wskazać swój punk widzenia?:)